tCopyright 2010 © by MudDoctors,
all rights reserved
tCopyright 2010 © by MudDoctors,
all rights reserved
KONTAKT
RADA
O NAS
PRZYJACIELE
GALLERIA
W terminie 27-28 czerca 2009 roku odbyła się impreza o nazwie I Turystyczny Rodzinny Rajd Terenowy „TUROSZOWSKIE BEZDROŻA” 2009. Zasadniczo na wstępie trzeba nadmienić, iż załoga auta które zajęło „place two” nigdy nie była uczestnikiem podobnej imprezy 4x4 jako zawodnicy :) . Co innego jeździć po znanych dużych imprezach i sobie oglądać, a co innego się wziąć zebrać i pojechać. Rajd miał charakter typowo turystyczny i rodzinny, zobaczyć więc można było cale rodzinki, a nawet dziadków z wnukami. My startowaliśmy w składzie Ja - driver, Ola - pilot(ka) i mój brat Michał jako towarzysz - fotograf. Przekrój aut na starcie był całkiem ciekawy, bo poczynając na Subaru Foresterze, poprzez typowe seryjne auta terenowe ( Nissany, Ople, Isuzy itp.) idąc dalej (zmotane nieco np. Samurai), do aut przygotowanych na tego typu imprezy (pozdrawiamy ekipę z Poznania w Patrolach), aż po mocno pomotane Range Rovery na których można było odszukać nalepy startowe z profi imprez.
     Start odbył się spod Urzędu Miasta Bogatyni, a startował nas sam burmistrz. Trasa było ciekawie zróżnicowana, bo od łączek, lasów, hałd kopalnianych, po wymarłe wioski (tak, takie bez ani jednego mieszka
ńca), brzegami zbiornika Witka, jakimś błotkiem i koleinami :) Punkty były łatwe ,poza tymi trudnymi, które to załogi nie czujące się na siłach mogły po prostu ominąć. Dodatkowo na trasie należało zlokalizować obiekty, których fotografie dostaliśmy na starcie (oczywiście ich występowanie w naturze nie było zgodne z ich numeracją), a na dobicie były do rozwiązania dwa testy (jeden z pierwszej pomocy, a drugi bezpieczeństwa w ruchu drogowym). Widoki na trasie  urocze.
      Na mecie czekały na nas klucze od domków i smaczne grillowanie :) , a dla niestrudzonych był dancing do białego rana
J ( z racji nieco odmiennych gustów muzycznych, zespół numer 7 wraz z Kusym i Alicja, którzy to nas odwiedzili, biesiadował w domku numer 14-cie). Poranek był dosyć ciężki i to nie z racji ciągłej mżawki i mgły. Po ogarnięciu własnej osoby czekało na nas pyszne śniadanko, a po nim wycieczka po elektrowni wodnej na zaporze ( tak, tak, baza rajdu była nad zaporą wodna, jakie to daje walory widokowo - estetyczne chyba tłumaczyć nie będę)..., nastała godzina ogłoszenia wyników............nie no, nie nastawialiśmy się na jakieś hiper miejsce (pisałem przecież, że my tak pierwszy raz), aczkolwiek wszystkie punkty mieliśmy, i nawet wykształcenie załogi pomogło nam w jednym teście i w ogóle… Tak się ogłaszały te wyniki od końca i nas nie było i nie było, aż nastało podium !!! place two moi drodzy, place twoJ
Dzięki za super zabawę, naprawdę udana impreza, za rok też tam będziemy:)