tCopyright 2010 © by MudDoctors,
all rights reserved
KONTAKT
RADA
O NAS
PRZYJACIELE
GALLERIA
W sobotę, 10 lipca 2010 dzięki staraniom kolegi Bigosa odbyła się się trzecia już edycja MudDoctors Rally. Tym razem „Rajd Cysorski”. Już kolejny raz na uroczym rynku w Sławkowie  pojawiła się punktualnie nasza ekipa. No i jak to w off-roadzie, bywa niektórzy  nie dojechali a inni przybyli niespodziewanie. Znowu poznało się „na żywo” kolejnych, zakręconych pozytywnie medyków.
Po zapoznaniu się, rozmowach, otrzymaniu okolicznościowych koszulek i nalepek, planowo ruszyliśmy za Dyskoteką Bigosa.
I zaczęła się niby typowa turystyczna jazda. Lasy, piaski, zarwana droga, rozległe łąki, ciut błota.
Pogoda była upalna więc i tumany kurzu który potęgował miły a zarazem tajemniczy nastrój.
Niby normalnie jak zawsze. Ale nie! nie ! Nasz kolega przygotował dla nas lekcję historii. Przecież te tereny to miejsce gdzie zbiegały się granice trzech europejskich mocarstw, które dokonały rozbioru Polski. Jak zawsze w strefach przygranicznych strasznie mieliły się losy ludzi i narodów. Nigdy nie było tam spokojnie. Linie graniczne biegły Białą Przemszą, Czarną Przemszą oraz Przemszą. Obecnie są to tereny miast: Mysłowice oraz Sosnowiec. I tak samo i my byliśmy raz w Zagłębiu a w chwilę później na Śląsku. Raz w dawnym Królestwem Prus by w chwile potem znaleźć się w  Imperium Rosyjskim. A tuż obok Cesarstwo Austriackie. Osiowym punktem był Trójkąt Trzech Cesarzy - „W miejscu, w którym niegdyś stykały się granice trzech zaborów dzisiaj świętujemy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i jesteśmy dumni, że wspólnie budujemy Europę bez granic „  - tak głosi napis na tablicy pamiątkowej.
Trasa wynosiła ok. 60 km a mu jechaliśmy nie spiesząc się. Co chwilkę postój, by zobaczyć ślady historii: Most Carski, pozostałości strażnicy, zabudowani powojskowe, bunkry nadgraniczne, pomnik zamordowanych powstańców. Dużo tego.
I tu nadeszła refleksja. Wielu z nas mieszka w pobliżu i dopiero teraz poznało te tak ważne i przy tym malownicze miejsca. Dobrze, że mamy te nasze auta. To tyle zmienia.
Po obiedzie, kawie, piwie (jedynie dla pasażerów) ruszyliśmy w spiekocie w kierunku Jaworzna. Tam na zakończenie niespodzianka. Wjechaliśmy na schowane wśród drzew, które porosły stary kamieniołom, tereny trialowe. Tu już nikt nie wytrzymał. Wszyscy rzucili się zdobywać podjazdy, zjazdy, trawersy. Oczywiście z rozsądkiem i współmiernie do możliwości aut. A przyznać trzeba, ze wszystkie auta spisywały się dzielnie. No oczywiście nie obeszło się bez wyciągarki, holu, zaglądania pod maskę i zastanawiania się dlaczego, czemu to i owo działa tak a nie inaczej. Ale to już specyficzny koloryt takich wyjazdów. Bez tego było by nudno. To rozwija.
Zakończenie trasy odbyło w malowniczym, zalanym kamieniołomie - Bazie nurkowej „Koparki”.
Baza umiejscowiona jest w starym wyrobisku dolomitu, w Jaworznie. Zbiornik wody, który powstał przez zalanie wyrobiska nosi nazwę "Gródek". Atrakcjami tego zbiornika są stare, zatopione koparki o wysokości prawie 18 metrów z całym osprzętem.
I tam przyszło nam się rozstać. Jedynie ekipy które miały daleki powrót do domu nocowały w domkach by rano w pełni sił wracać do domu autami które zapalają od pierwszego razu.
Dziękujemy  Bigosowi, który kolejny raz pokazał jak zrobić naprawdę dobrą imprezę i aż się boimy prosić o następne.